telefon 42 235 14 33  

mail Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.


Blog

 

 

 

Zbliżał się 20 maja i praca w biurze rachunkowym z Łodzi szła pełną parą.

Wtem odezwał się telefon.

— Księgowa, słucham?

— Dzień dobry, z tej strony Waldek… Przeczytałem na pani witrynie internetowej, że pomaga pani w zakładaniu jednoosobowych działalności gospodarczych…

— Dzień dobry! Odpowiedź brzmi: „Taaak!”.

— No więc chciałem skorzystać z pani pomocy, ale mam wielki problem, który spędza sen z moich powiek…

— Domyślam się, co to może być, ale zapraszam pana do siebie. Choć zbliża się dwudziesty i mam pełne ręce pracy, chętnie panu pomogę…

— Świetnie! Nie zajmę dużo czasu, bo mam tylko cztery pytania. Już do pani lecę.

Jaką kancelarię rachunkową z Łodzi wybrać? Klaudia właśnie przeglądała Internet i w myślach powtarzała to jedno pytanie. Wiedziała, że usługa nie jest równa usłudze, a księgowy księgowemu. Dlatego postanowiła dokonać wyboru na podstawie opinii Google'a.

I tak wiosną 2026 roku zrobiła swój prywatny ranking najlepszych księgowych. Jej metodologia wyboru była następująca: interesowały ją tylko te biura, które osiągnęły średnią ocen 5,0 na 5,0. W drugiej kolejności decydowała ilość oddanych głosów.

W ten sposób wybrała TOP 7 firm rachunkowych w mieście według opinii Google'a.

Co ma wspólnego biuro rachunkowe z Łodzi z wakacyjnym grillem w gronie przyjaciół? Więcej niż mogłoby się wydawać…

Przenieśmy się do ogródka przy domu Wojtka. Otóż chłopak z okazji ukończenia studiów zaprosił przyjaciół na grilla. Trzej z nich także zdobyli dyplomy, a czwarty z sukcesem prowadził firmę i niedawno zarobił pierwszy milion.

Historia Stefana zaczęła się w biurze rachunkowym z Łodzi, które — delikatnie rzecz ujmując — nie grzeszyło rzetelnością. Toteż z początkiem 2026 roku chłopak przeniósł rozliczanie swojej jednoosobowej działalności do nowej księgowej, której powierzył także rozliczenie podatkowe minionego 2025 roku.

Wkrótce odebrał od niej telefon z zaproszeniem do kancelarii. Gdy zjawił się na miejscu, kobieta przywitała go zatroskanym spojrzeniem.

— Mam dla pana złe wieści…

W biurze rachunkowym z Łodzi jak zwykle praca szła pełną parą. Wtem odezwał się telefon…

— Księgowa, słucham?

— Pani kochana, tragedia się stała!

— Niech zgadnę, KSeF?

Cisza w słuchawce.

— Krajowy System e-Faktur? — powtórzyła.

— No tak — wyjąkał — ale skąd Pani wie, że w tej sprawie dzwonię?

Gdy Antek wybrał biuro rachunkowe z Łodzi, był przekonany, że wszystko za niego ogarnie. Tymczasem w mediach pojawiły się informacje, że prezydent podpisał ustawę wdrażającą Krajowy System e-Faktur (KSeF). Jak zwykle chłopak machnął na to ręką, stwierdzając: „Księgowa się tym zajmie…”.

Oczywiście otrzymywał e-maile ze swojego biura rachunkowego z informacjami  o KSeF-ie, ale jako młody przedsiębiorca nie miał czasu ich czytać. Były to artykuły i szkolenia, które miały mu pomóc wdrożyć KSeF w jego  firmie. Co Antek na to? Jak zwykle: „Księgowa się tym zajmie…”.

W końcu chłopak doznał szoku, gdy pewnego dnia pojechał na stację paliw…

W biurze rachunkowym w Łodzi właśnie trwało spotkanie. Przyjaciółki Klaudia i Agnieszka opowiadały księgowej o swoich filozofiach biznesu. Zapach kawy unosił się w gabinecie, gdy kobiety co chwilę wychylały porcelanowe filiżanki. Gdy dziewczyny skończyły opowiadać, a było to jakoś po czwartej filiżance kawy, księgowa powiedziała:

— W związku z tym, co usłyszałam, mam pewne wnioski… Otóż wydaje mi się, że dla pani Klaudii najlepszą formą działalności będzie spółka z o.o., a dla pani Agnieszki dobrym wyborem będzie JDG…

Hubert i Leon, przyjaciele z dzieciństwa, wybrali biuro rachunkowe z Łodzi, żeby poprowadziło im papierologię. Każdy z nich zakładał swoją firmę, więc spotkali się z księgową, żeby im doradziła, którą formę działalności wybrać, i pomogła ją zarejestrować.

Gdy spotkali się z księgową, każdy z nich wyłożył swoją filozofię przedsiębiorczości. I tak Hubert planował biznes bez ryzyka, który mógłby krok po kroku rozwijać. Z kolei Leon naczytał się amerykańskich poradników biznesowych i chciał zacząć z wysokiego C.

W biurze rachunkowym z Łodzi praca wrzała. Księgowa siedziała przed ekranem komputera i wstukiwała cyferki. Za oknem zapadł już zmrok, gdy odezwał się telefon…

— Dobry wieczór, nazywam się Gabrysia. Przepraszam, że tak późno do pani dzwonię, pewnie przerwałam wypoczynek…

Księgowa się zaśmiała.

— Dobry wieczór, nie przerwała mi pani wypoczynku, zbliża się termin rozliczeń i cisnę z pracą…

— Uśmiecham się do pani z prośbą o pilną pomoc przy założeniu firmy…

Gdy Helena planowała założyć jednoosobową działalność gospodarczą, postanowiła znaleźć biuro rachunkowe w Łodzi, które rozwiałoby jej wątpliwości. I tak dziewczyna przygotowała listę dziesięciu pytań, a następnie wyszukała w sieci witryny biur księgowych z Łodzi. Chwyciła za telefon i kolejno dzwoniła pod wskazane numery.